Prasa o EURO 2012 na Maślicach…

Maślice, zapomniana dzielnica w zachodniej części Wrocławia. Senność, cisza i bujna zieleń wzdłuż dolin Odry i Ślęzy. Sielskość. Lecz już za kilka lat stanie tu supernowoczesny stadion, a Maślice staną się jednym z centrów EURO 2012. Jak na te zmiany zapatrują się mieszkańcy?

Mistrzostwa, mistrzostwa… – ironizuje Zofia Wolna, mieszkanka Maślic. – A co z kanalizacją dla dzielnicy? To wstyd, żeby w XXI wieku było u nas jeszcze szambo! Przyjadą kibice z całego świata i powiedzą, że u nas capi.
Nie powiedzą, bo kanalizacja zostanie poprowadzona. A nad nią bydowlańcy położą wstęgę autostrady.
Przebiegnie ona w miejscu gdzie stoi dom Elżbiety Buras.
– Mieszkałam tu całe życie, a teraz muszę się wyprowadzić, dom mi zburzą – tłumaczy ze smutkiem kobieta. – Więc co mnie obchodzi nowy stadion?

Najważniejsza dzielnica miasta
Innego zdania jest jej syn, Daniel.
– Za kilka lat będę mógł się chwalić, że w miejscu mojego starego domu stoi jeden z najlepszych stadionów w Polsce. Zazdroszczę trochę kolegom, którzy mieszkają niedaleko, bo w kapciach będą mogli przyjść na stadion.
Tutaj jest jedno boisko – pokazuje pole porośnięte wysoką trawą z metalową bramką. – Za kilka lat bramki w tym miejscu będzie bronił mój idol Artur Boruc.
– Maślice staną się jedną z najważniejszych dzielnic naszego miasta – tłumaczy Jan Augustynowski, specjalista ds. nieruchomości. – Wzrośnie popyt na działki. Spotkałem się już z przypadkami, kiedy klienci, którzy wcześniej chcieli sprzedać działkę na zachodzie Wrocławia, po tym jak Polsce przyznano Euro 2012 wycofali swoje oferty.

Piwko, bułeczki, kokosy
Mieszkańcy Maślic będą się mogli również szczycić, że w ich okolicy powstanie najwyższy most w Polsce. Będzie on częścią obwodnicy autostradowej i będzie liczył około 120 metrów. Dlatego więcej tu entuzjastów Euro niż malkontentów.
Wśród entuzjastów Euro 2012 jest Zofia Kroczek, która już dwanaście lat prowadzi osiedlowy sklepik.
– To ogromna promocja dla dzielnicy – twierdzi – bo na razie jest tu typowe pustkowie. Bez auta utrudniony dojazd, brakuje kanalizacji, a do tego mamy problemy z odbiorem kablówki – pokazuje wymownym gestem na wiszący w sklepiku śnieżący telewizor. – Nie liczę na napływ klientów podczas mistrzostw, bo zdaje sobię sprawę, że nie dam rady konkurować z mającymi powstać centrami handlowymi. Ale liczę, że kokosy zbiję podczas budowy, kiedy robotnicy kupować będą piwko i bułki.

Ostrzyc i wyklepać
– Jesteśmy bardzo szczęśliwi – mówi Magdalena Góran, fryzjerka z zakładu „Duet”. – Do tej pory strzygliśmy młodych piłkarzy, którzy przez wymyślne fryzury chcieli upodobnić się do swoich idoli. Teraz może uda nam się strzyc samych idoli, o ile nie przyjadą do Wrocławia z prywatnymi fryzjerami.
A gdybym pani Magda mogła wybrać, którą reprezentację chciałabym ostrzyc?
– Włosi! – wykrzykuje. – To najprzystojniejsi i najlepiej uczesani piłkarze.
Paweł Kisilewicz, lakiernik, cieszy się, że na własne oczy zobaczy największe gwiazdy.
– Cholera, mieszkańcy okolicznych ulic powinni dostać wejściówki za darmo. Najgorsze będą lata budowy. Pełno będzie robotników i przejeżdżających ciężarówek. Właśnie z tego powodu powinniśmy być uprzywilejowani.

Znajomi ciągle pytają go, czy nie myśli o sprzedaży domu.
– Wiem, że ceny wzrastają, ale po co mi zmieniać miejsce, skoro mam się całkiem dobrze – pokazuje kolejkę aut, które czekają do obrobienia.

Przenocować i pomalować
Nie tylko pan Paweł liczy na rozkręcenie biznesu.
– Do tej pory byliśmy jedynym hotelem w okolicy
– tłumaczy recepcjonistka „Motelu” przy ulicy Lotniczej. – teraz wyrośnie nam konkurencja. Na pewno więc uatrakcyjnimy naszą ofertę. Ostatnio dzwonił jeden facet i już pytał, czy może sobie zarezerwować miejsce na Euro.
Raj będą mieli również sprzedawcy pamiątek.
– Kilkadziesiąt tysięcy kibiców w jednym miejscu – marzy Dariusz Ciemiorek, który mieszka kilka ulic od przyszłego stadionu. – Na samym malowaniu farbkami fanów w ich barwy narodowe będzie można zarobić fortunę!
Najbardziej barwni są Portugalczycy, ale na Maślicach wszyscy wolą, żeby zagrali u nas Niemcy albo Anglicy. Powód: oni wydają zawsze najwięcej kasy.
W okolicy stoi fabryka Binko-Gul, która produkuje konstrukcje metalowe. Pracownicy firmy fakt przyznania nam mistrzostw przyjęli z radością. – Sukces świętowaliśmy lampką winą – puszcza oko Michał Mielcarek – Może uda się zobaczyć mecz z dachu fabryki, zupełnie za darmochę? Teraz metr ziemi budowalnej kosztuje tu 300-400 złotych, ale za pięć lat podskoczy aż do tysiąca.

opr. maslak
źródło: Echa Miasta

OsiedleMaslice